Chcielibyście zamieszkać w mieście, gdzie wiecznie świeci słońce a temperatura rzadko spada poniżej 20 stopni? W mieście, gdzie jest wiecznie zielono, kwieciście a tropikalne owoce smakują tak pysznie jak nigdzie indziej? Mowa dzisiaj będzie o meksykańskim mieście Cuernavaca, uchodzącym za miasto wiecznej wiosny. Bazie, z której planowaliśmy nasze wojaże, do której wracaliśmy zaczerpnąć sił i w której spędziliśmy ostatni miesiąc naszej podróży.
Historia miasta wiecznej wiosny
Już przed ponad 3200 latami prekolumbijskie plemię Olmeków, doceniając klimat i położenie Cuernavaca, założyło tutaj swoje centrum. Po erze Olmeków władcy z plemiona Azteków mieli tutaj swoją letnią siedzibę. W 19. wieku niemiecki badacz i przyrodnik Alexander von Humboldt nadał miastu przydomek „Miasta wiecznej wiosny”. Dzisiaj Cuernavaca jest meksykańskim Beverly Hills. Swoje domicyle ma tutaj meksykańska elita, która każdego weekendu opuszcza stolicę Meksyku, aby zaczerpnąć świeżego powietrza.
Zabytki i atrakcje
Cuernavaca na pierwszy rzut oka jest brzydka, chaotyczna, przez ładu i składu. Aby poznać jej prawdziwe piękno, trzeba zajrzeć poza wysokie mury, otaczające hacjendy z pięknymi dziedzińcami. Dzisiaj znajdują się w nich kafejki, ekskluzywne restauracje i galerie.
Najbardziej znanym zabytkiem miasta jest Palacio de Cortés – zbudowany w 1535 roku. Jego ściany ozdobione są muralami słynnego malarza Diego Riviera.
Głównym placem miasta jest Zocalo, który tętni życiem o każdej porze dnia i nocy. To tutaj można dostać pyszną kukurydzę na patyku, otoczoną majonezem i meksykańskim serem manchego.
Na naszą uwagę zasługuje również Catedral de la Asunción de María, jeden z najstarszych kościołów Meksyku. Katedrę otacza kompleks kaplic, zbudowanych w różnych epokach i w różnych stylach architektonicznych.
Tuż przy murach Katedry spróbować można meksykańskich specjałów z jadłodajni na kołach.
Miasto wiecznej wiosny poprzecinane jest licznymi wąwozami, w których płynną rwące strumyki, miejscami zamieniające się w huczne wodospady. Najbardziej znany z nich to Salto de San Anton. Pionowe ściany wąwozu zbudowane są z bazaltu, w którego zakamarkach rośnie tropikalna roślinność.
W Cuernavaca mieliśmy także zwierzęta domowe. Oto jeden z nich… Prawda, że przemiły?
Chociaż spędziliśmy sporo czasu wśród skorpionów, pająków, węży i innych paskudztw, za nic w świecie nie mogłam ich polubić! Moim ulubionym zwierzakiem została meksykańska kotka.
Spodobał ci się mój wpis? Pragniesz odbyć podobną podróż i masz jakieś pytania? Skomentuj poniżej, podziel się nim z innymi, albo napisz do mnie maila.
Podróżniczka i autorka siedmiu e-booków, miłośniczka Karkonoszy, Meksyku oraz road tripów na własną rękę. Tworzy gotowe plany podróży i poradniki. W jej repertuarze znajduje się 15-miesięczna wyprawa po Ameryce Północnej i Południowej, trzy-miesięczna podróż kamperem po Australii oraz liczne road tripy po krajach skandynawskich i Europie.